niedziela, 9 lutego 2014

Rozdział 1

 Obudziłam się z potwornym bólem głowy. Powoli otwierałam oczy pocierając je rękoma. Usiadłam na łóżku rozglądając się. Zaskoczona wstałam i wyszłam z pokoju. Znalazłam się w bardzo długim korytarzu. Ruszyłam w stronę schodów po czym zeszłam na dół. Wszędzie drzwi! Usłyszałam śmiechy. Szłam w stronę dobiegającego hałasu i znalazłam się w wielkiej kuchni. Na środku stał długi stół przy którym siedziało pięć osób.
-Nareszcie wstała- powiedziała jedna z dziewczyn.
-Yhh..przestań marudzić.- powiedział - Jestem Justin Okro. - zwrócił się do mnie.
-Ja jestem Rose Blayk.-odpowiedziałam lekko uśmiechając się. Justin wstał i podszedł do mnie. Stanął obok i zaczął wymieniać.
-To jest David Stenn.
-Miło mi Rose- odezwał się blondyn siedzący z brzegu.
-Tam siedzi Christine Grant-kontynuował Justin - Obok Chris siedzi Lucas Williams. I nasza kochana Katie Blue.-powiedział Justin ze złowieszczym uśmieszkiem.
-Mów mi Kate.-powiedziała po czym wytknęła język Justin'owi i odwróciła się plecami.
-Gdzie ja w ogóle jestem?- spytałam odwracając się przodem do Justina.
-Trafiłaś do świata aniołów ciemności.-odpowiedział uśmiechając się szeroko jakby coś kombinował.
-Czemu akurat trafiłam do was a nie do aniołów...jasności?
-Tak. Anioły jasności i ciemności- powiedział śmiejąc się -Jesteś teraz jedną z nas ponieważ nie byłaś idealna. W swoim życiu wybierałaś bardzo często złe ścieżki. Kradłaś, niszczyłaś rzeczy które należą do państwa.- mówiąc te słowa jego uśmiech stawał się szerszy a jego oczy zaczęły błyszczeć.
-Wystarczy Justin!- krzyknęła Chris wstając z krzesła. Jej oczy zrobiły się czerwone. -Każdemu mówisz to samo!
-Chris, uspokój się.-powiedział spokojnie David. - Idź lepiej oprowadź Rose po mieszkaniu.
-Właśnie! Chodź Rose!- jej twarz rozpromieniła się. Szła w moją stronę szybkim krokiem i złapała mnie za rękę nie zatrzymując się. Zaprowadziła mnie na górę. Weszłyśmy do pokoju w którym się obudziłam.
-To jest twój pokój.- uśmiechnęła się. Gwałtownym ruchem pociągnęła mnie z powrotem na korytarz. Otworzyła drzwi od pokoju leżącego tuż koło mojego.
-A tu jest mój. Jakbyś chciała pogadać to często tu przebywam- powiedziała uśmiechając się jeszcze bardziej. Jej pokój był ogromny. Cały biało-czarny, zresztą jak wszystko w tym domu. Na środku stało ogromne łóżko. Stałam tak patrząc na najmniejszy element. Chris cały czas trzymała mnie za rękę. Po chwili ciszy pociągnęła mnie tak mocno do tyłu, że wylądowałam na ziemi.
-Auć!- krzyknęłam.
-Przepraszam! Nic ci nie jest?- spytała Chris podnosząc mnie.
-Nie, wszystko okej. Tylko następnym razem delikatniej. - powiedziałam po czym zaczęłyśmy się śmiać. Złapała mnie i pomogła dojść do mojego pokoju. Usiadłam na łóżku.
-Jutro pokażę ci resztę domu. A teraz odpocznij sobie- powiedziała wychodząc i zamykając drzwi. Siedziałam tak jeszcze przez minutę. Wstałam i ruszyłam ku szafie. Otworzyłam ją. No,no... nowe ciuchy. Wyciągałam i oglądałam ubrania po kolei uśmiechając się. Znalazłam sukienkę, która od razu mi się spodobała. Przymierzyłam ją. Zaczęłam się przeglądać w lustrze.W tym momencie wszedł Justin. Usiadłam na łóżku i czekałam na werdykt. 
-Wyglądasz...- jego oczy zaczęły się powiększać-Wyglądasz ślicznie.
-Dziękuję- powiedziałam uśmiechając się. Czułam, że zaczęłam się rumienić. Justin usiadł koło mnie. Nasze twarze są tak blisko.








_________________________________________________________________________________
 Jest! Pierwszy rozdział. Wiem, że początek mi nie wyszedł ale to moje pierwsze opowiadanie :) Mam nadzieje, że nie wyszło aż tak źle jak myślę. Piszcie w komentarzach czy może być :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz